Oneshot - Ośla osobowość

Dotykam drżącym palcem cienkiej błony przed sobą. Jest lepka, nieco niebieskawa, półprzezroczysta niczym delikatna folia spożywcza.

– Przejdziesz, czy nie? To robi się już nieco nudne. – karci mnie, patrząc chyba z politowaniem, jednak nie potrafię tego dokładnie stwierdzić. Jego gałki oczne są głęboko schowane w oczodołach, a nisko opuszczone powieki pozwalają mi jedynie na to, by dostrzec cienki pasek jego źrenic i tęczówek. Mimo to, widzę ziejącą z nich czerwień, która uderza mnie mocniej, niż jakiekolwiek jego słowo. Parzy, muskając skórę niczym pocałunek kochanki, która oznajmia, że z tobą kończy. Czule i brutalnie jednocześnie.

– To nie takie proste. – mamroczę, choć wiem, że takie wyjaśnienie jest dla niego niczym. Muszę wpaść na coś bardziej twórczego, albo po prostu przejść. Obie opcje wydają się równie przerażające, dyskusja z nim czy wkroczenie do tamtego świata? Nie wiem, co mam wybrać, więc mówię. Mówienie zawsze przychodziło mi łatwo. – Bo widzisz, od tego przejścia wiele zależy. Przecież to nie tak, że jeżeli nie spodoba mi się po drugiej stronie, to będę mógł wcisnąć guzik i magicznie powrócić do miejsca przed wejściem. Decyzja zaważy na moim życiu, więc to chyba logiczne, że chcę się nad tym zastanowić.

– I całe życie masz zamiar się tak zastanawiać?

– Nie, tylko tyle ile będzie trzeba. – odpowiadam, mając cichą nadzieję, że te słowa załatwią sprawę. Nic bardziej mylnego. Patrzy na mnie spode łba, masując jednocześnie skronie dłońmi tak, jakby właśnie dostał migreny. Najwyraźniej nienawidził mojego głosu i jedyne, co zyskiwał po rozmowie ze mną, to ból głowy.

– Tyle ile będzie trzeba. – powtarza drwiąco. – Bzdury gadasz. W taki sposób nigdy się nie zdecydujesz, a twoje życie stanie w miejscu niczym osioł. Uparty, leniwy i głupi, nie obrażając prawdziwego osła, ale ty taki będziesz. Twoją głupotą jest niezdecydowanie i niechęć do działania, a gadanie, że się „zastanawiasz” jedynie tym bardziej opóźnia twój rozwój.

– A pośpiech coś zmieni? Mam na „hop, siup” lecieć i nie myśląc wpakować się w coś, co może okazać się moim własnym pogrzebem? – nieco mnie ponosi, jednak widząc jego nastawienie, nie mam zamiaru hamować swoich słów.

– Przyznaj się, że ty po prostu chcesz zrobić mi na złość. Nie idziesz, bo nie, bo ja chce, a to już wystarczający powód by stanąć w miejscy jak osioł. – warczy, a ja aż krzywię się z niezadowolenia.

– Coś się tak uczepił tego osła?

– Bo metafora osła idealnie ukazuję twoje położenie, a raczej twoją oślą osobowość.

– Oślą osobowość? Mógłbyś łaskawie przestać? My tu rozmawiamy o czymś ważnym, a ty wyjeżdżasz z oślimi teoriami. Zostaw to na kiedy indziej. – teraz to ja go karcę, naprawdę nie mając zamiaru ciągnąć tej rozmowy w taki sposób. Jego spojrzenie jasno mi mówi, że ma moje słowa gdzieś. Nie pytam gdzie, wolę tego nie wiedzieć.

– Na kiedy indziej? A kiedy będzie lepsza pora na omawianie twojego oślego uporu, jak nie teraz? Właśnie pokazujesz esencję swojej oślej osobowości.

– Och przestań. – przewracam oczami. – Nie jestem uparty i wcale nie robię ci tego na złość. Nie przechodzę, ponieważ chcę się zastanowić.

– Więc się boisz. – ocenia szybko, jakby znał odpowiedzi na wszystkie pytania świata. Wymądrzanie się, to jego sztandarowy popis, choć brak mu do tego jakichkolwiek kompetencji, czy też wiedzy. Czasami mam wrażenie, że istnieje tylko po to, by mnie wkurzać.

A jeśli powiem, że tak? To, co z tego? Boję się konsekwencji, boję się bólu i boję się porażki. Jestem człowiekiem z krwi i kości, czuję, oddycham, po prostu istnieję. Jak, każdy istniejący człowiek jestem kruchy, a czasem wystarcza, tak mało, by złamać w nas nadzieję i wiarę w samych siebie. Być może tobie jest wszystko jedno, jednak mi nie będzie łatwo podnieść się po porażce. Czasem porażka jest jak ciężki kamień, przygniata nas, miażdży kości, uniemożliwia dalsze poruszanie. Wtedy pozostaje jedynie egzystencja człowieka pokonanego. – niemal wrzeszczę, chcąc by moje słowa nareszcie do niego dotarły. Tak bardzo chcę, żeby on jedyny mnie zrozumiał.

Wzdycha przeciągle, pociera kościstą dłonią czoło, po czym siada obok przejścia. Przez okrągłe dziesięć sekund nic nie mówi, jedynie patrzy się przez cienką błonę, podziwiając co dzieję się na zewnątrz. Na jego twarzy maluje się tysiące uczuć. Jakimś cudem tym razem mogę odczytać, co pokazuje. Radość wykrzywia się w smutek, a zachwyt w obrzydzenie. Niepewność przekształca się w odwagę tylko po to, by po chwili przepoczwarzyć się w szczery żal. Na moment zaczyna płakać, jednak nie trwa to długo. Łkanie zastępuje śmiechem, a łzy szczerym gestem szczęścia. Nadchodzi też czas na nieposkromioną furię. Jest tak wściekły, że aż twarz skręca mu się w emocjach, a oczy ciskają gromami niezadowolenia. Mimo to, już po sekundzie burza cichnie. Pozostaje już jedynie on… ten zwyczajny, z sardonicznym uśmiechem na twarzy. Patrzy na mnie, a ja patrzę na niego. Podnosi rękę, ja również ją podnoszę. On przekręca smutno na bok głowę, ja również podążam za jego śladem.

– Czyli dziś znów zostajemy. – oznajmia, jakby od początku wiedział, że tak będzie. Siadam naprzeciwko niego i również spoglądam na świat za przejściem. Na mojej twarzy maluje się tysiące uczuć. Jakimś cudem tym razem może odczytać, co pokazuję. Radość wykrzywia się w smutek, a zachwyt w obrzydzenie. Niepewność przekształca się w odwagę tylko po to, by po chwili przepoczwarzyć się w szczery żal. Na moment zaczynam płakać, jednak nie trwa to długo. Łkanie zastępuję śmiechem, a łzy szczerym gestem szczęścia. Nadchodzi też czas na nieposkromioną furię. Jestem tak wściekły, że aż twarz skręca mi się w emocjach, a oczy ciskają gromami niezadowolenia. Mimo to, już po sekundzie burza cichnie. Pozostaję już jedynie ja… ten zwyczajny, z sardonicznym uśmiechem na twarzy. Patrzę na niego, a on patrzy na mnie. Podnoszę rękę, on również ją podnosi. Ja przekręcam smutno na bok głowę, on również podąża za moim śladem.

– Przegrałem. – mruczę w nieświadomości.

– Przegrałem. – potwierdza.

 

Pokonany przez samego siebie, bowiem bitwa z własnym ja zakończyła się fiaskiem. Strach przed spełnieniem własnych marzeń unosi się w powietrzu, by po chwili opaść i osiąść na skórze. Następna rozgrywka to kwestia czasu, choć właśnie tego czasu może nam nie starczyć. Marzenia prysną, a ja pozostanę – kłócąc się z własnym ja o metaforę osła.

 

Brak komentarza 24 Marca 2015 o godz. 01:48

Oneshot - Ośla osobowość

Komentarze 0

Tego Artykułu jeszcze nikt nie skomentował

Wyświetleń: 164